Nawożenie azotem rzepaku jesienią przez wiele lat było traktowane zdecydowanie mniej poważnie niż nawożenie wiosenne. W wielu gospodarstwach nadal funkcjonuje prosty schemat: nawóz wieloskładnikowy przed siewem lub podczas siewu, następnie oczekiwanie do wiosny i zastosowanie dużej dawki azotu po wznowieniu wegetacji.
Tymczasem dobrze rozwijający się rzepak ozimy już jesienią buduje znaczną część swojego przyszłego potencjału plonowania. Tworzy rozetę liściową, rozwija system korzeniowy, przygotowuje szyjkę korzeniową i gromadzi składniki pokarmowe potrzebne zarówno przed zimą, jak i podczas późniejszego startu wiosennego.
Oznacza to, że jesienne nawożenie rzepaku nie powinno być traktowane wyłącznie jako uzupełnienie nawożenia podstawowego. W określonych warunkach odpowiednie zaopatrzenie roślin w azot może mieć istotny wpływ na kondycję plantacji przed zimą i jej możliwości produkcyjne w kolejnym sezonie.
Ile azotu może pobrać rzepak jesienią?
Jednym z największych błędów w podejściu do rzepaku ozimego jest niedoszacowanie jego jesiennych potrzeb pokarmowych. Roślina, która przed zimą wytwarza silną rozetę, potrzebuje odpowiedniej ilości składników do zbudowania tej biomasy.
W praktyce można posłużyć się prostym orientacyjnym sposobem szacowania ilości azotu zgromadzonego przez rzepak. Polega on na podniesieniu liczby liści do kwadratu, a następnie pomniejszeniu otrzymanej wartości o około 20%.
Nie jest to oczywiście metoda laboratoryjna ani precyzyjny bilans nawozowy. Dobrze pokazuje jednak skalę zapotrzebowania silnie rozwiniętej plantacji.
Dla rzepaku posiadającego 10 liści obliczenie wygląda następująco:
10 × 10 = 100
Po odjęciu około 20% otrzymujemy wartość rzędu 80 kg azotu na hektar.
Jeszcze bardziej interesująco wygląda sytuacja w przypadku roślin posiadających 12 liści:
12 × 12 = 144
Po pomniejszeniu tej wartości o 20% otrzymujemy około 115 kg N/ha.
Nie oznacza to oczywiście, że właśnie taką dawkę nawozu mineralnego należy zastosować jesienią. Część azotu może pochodzić z gleby, resztek pożniwnych, nawozów organicznych czy nawożenia zastosowanego wcześniej. Obliczenie uzmysławia jednak, jak duża ilość azotu może znajdować się w dobrze rozwiniętej biomasie rzepaku.
Rzepak z 10–12 liśćmi to już duża roślina. Taka masa wegetatywna nie powstaje bez odpowiedniej ilości składników pokarmowych.
Rzepak buduje potencjał plonowania już jesienią
W przypadku rzepaku ozimego jesień ma znacznie większe znaczenie, niż mogłoby się wydawać. To właśnie wtedy roślina tworzy podstawy pod rozwój w kolejnym sezonie.
Plantacja wchodząca w zimę nie powinna być niedożywiona, przebarwiona i nastawiona jedynie na przetrwanie do wiosny.
Jeżeli późną jesienią rzepak przybiera odcienie fioletowe, czerwone czy żółte, może to świadczyć o problemach z odżywieniem lub dostępnością składników pokarmowych. Dobrze przygotowana plantacja powinna utrzymywać prawidłowe wybarwienie i aktywnie asymilować tak długo, jak pozwalają na to warunki pogodowe.
To, czego rzepak nie zbuduje jesienią, bardzo trudno później nadrobić.
Wiosenna wegetacja potrafi przebiegać niezwykle szybko. W niektórych sezonach rośliny zaczynają intensywny rozwój dopiero około połowy marca, a już dwa miesiące później kończą kwitnienie.
W tak krótkim czasie rzepak musi przejść przez kilka kluczowych faz rozwojowych. Próba nadrabiania wiosną zaległości wynikających ze słabego jesiennego rozwoju jest więc znacznie trudniejsza.
Znacznie bezpieczniejszym podejściem jest budowanie plantacji już jesienią, natomiast wiosną przede wszystkim niedopuszczenie do utraty wcześniej stworzonego potencjału.
Mineralizacja może dostarczyć azotu, ale trudno ją przewidzieć
Istotnym źródłem azotu dla rzepaku może być mineralizacja materii organicznej znajdującej się w glebie.
Na stanowiskach po zbożach będą to między innymi rozkładające się resztki pożniwne. Znaczenie mogą mieć również wcześniej zastosowane nawozy organiczne – obornik, pomiot czy inne źródła materii organicznej.
Proces mineralizacji jest jednak silnie uzależniony od warunków pogodowych.
Sprzyjają mu przede wszystkim odpowiednia wilgotność gleby i temperatura. Jeżeli końcówka lata i początek jesieni są ciepłe i wilgotne, część azotu organicznego może zostać stosunkowo intensywnie uruchomiona.
Problem polega na tym, że rolnik nie ma pełnej kontroli nad dalszym przebiegiem tego procesu.
Pod koniec września warunki do mineralizacji mogą stopniowo się pogarszać. Spadek temperatury ogranicza aktywność biologiczną gleby, a ilość uwalnianego azotu może być mniejsza, niż początkowo zakładano.
Jednocześnie przy ciepłej jesieni sam rzepak może nadal dynamicznie rosnąć.
Powstaje więc ryzyko sytuacji, w której potrzeby roślin zwiększają się szybciej niż tempo udostępniania azotu z gleby.
Dlatego opieranie całej strategii jesiennego odżywiania wyłącznie na założeniu, że „gleba coś odda”, może być ryzykowne.
Azot zastosowany podczas siewu może nie wystarczyć na całą jesień
W technologii strip-till wraz z nawożeniem startowym można zastosować między innymi fosforan amonu oraz nawozy zawierające potas, siarkę i magnez.
Przy zastosowaniu około 80 kg fosforanu amonu ilość dostarczonego azotu wynosi kilkanaście kilogramów na hektar.
Jest to ilość wystarczająca na początkowy rozwój młodych roślin, jednak niekoniecznie na zaspokojenie potrzeb rzepaku przez całą jesień.
W miarę wytwarzania kolejnych liści roślina musi korzystać z zasobów glebowych, mineralizacji i azotu pozostającego w profilu glebowym.
Nie zawsze jednak wiadomo, jak szybko te zasoby zostaną uruchomione oraz czy będą dostępne dokładnie w momencie największego zapotrzebowania.
Dlatego kondycja plantacji powinna być regularnie obserwowana.
Czy jesienne nawożenie azotem poprawia zimowanie rzepaku?
Obawa przed jesiennym nawożeniem azotowym często wynika z przekonania, że nadmiernie pobudzony rzepak może gorzej przygotować się do zimy.
Ryzyko takie może istnieć przy niewłaściwym prowadzeniu plantacji, jednak nie powinno być utożsamiane z każdym jesiennym zastosowaniem azotu.
Kluczowe znaczenie mają:
- termin aplikacji,
- dawka,
- forma azotu,
- faza rozwojowa rzepaku,
- kondycja plantacji,
- temperatura,
- wilgotność gleby,
- przewidywany dalszy przebieg pogody.
Celem nie powinno być nadmierne pobudzanie roślin, lecz zapewnienie im odpowiedniego poziomu odżywienia.
Dobrze odżywione rośliny znacznie lepiej wchodzą w okres zimowy niż plantacje, które już jesienią zaczynają wykazywać wyraźne niedobory.
Roślina zagłodzona jesienią nie zawsze jest w stanie w pełni nadrobić utracony potencjał wiosną.
Dwa etapy jesiennego nawożenia rzepaku azotem
Rozsądnym rozwiązaniem może być podzielenie jesiennego nawożenia azotowego na dwa wyraźnie różniące się etapy.
Pierwszy ma zaspokajać bieżące jesienne potrzeby rzepaku.
Drugi może tworzyć rezerwę azotu na okres przejściowy i początek wiosennej wegetacji.
Takie podejście pozwala dostosować formę nawozu do funkcji, którą azot ma spełniać.
Pierwsza dawka azotu – na bieżące potrzeby rzepaku
Pierwsze dodatkowe nawożenie azotowe można wykonać stosunkowo wcześnie – w warunkach centralnej Wielkopolski orientacyjnie pod koniec września.
Nie należy jednak traktować konkretnej daty jako sztywnego terminu.
Znacznie ważniejsza jest pogoda.
Jeżeli prognozowane są wysokie temperatury i jednocześnie brakuje opadów, aplikację można przesunąć. Natomiast pojawienie się wilgoci i okresowych opadów tworzy lepsze warunki do zastosowania nawozu i jego związania z glebą.
W tym terminie można wykorzystać nawóz zawierający formę azotanową i amonową, na przykład saletrzak.
Rozsądniej jest wykonać taki zabieg nieco wcześniej, niż spóźnić się z nim w okresie, kiedy rzepak intensywnie rośnie i pobiera azot.
Rośliny znajdują się wówczas nadal w pełnej wegetacji, dlatego składnik może zostać wykorzystany do dalszego rozwoju.
Ile saletrzaku zastosować jesienią pod rzepak?
Przy jesiennym dokarmianiu rzepaku można rozpatrywać około 30 kg azotu na hektar pochodzącego z tej aplikacji.
W praktyce dawkę nawozu należy oczywiście przeliczyć na podstawie zawartości azotu w konkretnym produkcie.
Nie jest to jednak wartość, którą należy kopiować bez uwzględnienia warunków konkretnego pola.
Całkowita strategia powinna uwzględniać:
- wcześniejsze nawożenie,
- stanowisko,
- zasobność gleby,
- rozwój plantacji,
- warunki pogodowe,
- tempo mineralizacji,
- ilość dostępnego azotu z innych źródeł.
Najważniejsza zasada jest inna: jeżeli silnie rozwijający się rzepak zaczyna zużywać dostępne zasoby azotu, nie warto ignorować rosnącego zapotrzebowania wyłącznie dlatego, że kalendarz wskazuje jesień.
Region Polski ma znaczenie przy wyborze terminu
ermin aplikacji nie powinien być identyczny dla całego kraju.
W centralnej Wielkopolsce warunki jesienne mogą utrzymywać się dłużej niż w północno-wschodniej Polsce, gdzie wegetacja często kończy się wcześniej. W takim przypadku również zabiegi powinny zostać odpowiednio przyspieszone.
Z kolei na Dolnym Śląsku jesienne warunki wegetacyjne potrafią utrzymywać się dłużej.
To kolejny argument za tym, aby nawożenia nie prowadzić wyłącznie według kalendarza.
Plantację należy obserwować lokalnie.
Ten sam termin może być odpowiedni w jednym regionie, zbyt późny w drugim i zbyt wczesny w trzecim.
Druga dawka azotu – jesienią, ale z myślą o wiośnie
Drugi element strategii ma zupełnie inny charakter.
Nie chodzi już przede wszystkim o natychmiastowe odżywienie roślin, ale o stworzenie rezerwy azotu, która może zostać wykorzystana później.
Jednym z możliwych rozwiązań jest zastosowanie późną jesienią nawozu opartego na formie amidowej, czyli mocznika z odpowiednim inhibitorem.
Termin takiej aplikacji powinien oczywiście pozostawać zgodny z aktualnymi przepisami dotyczącymi stosowania nawozów.
Idea tego rozwiązania polega na wykorzystaniu późnego terminu do przygotowania pola na dwa możliwe scenariusze zimowe.
Co stanie się z azotem podczas prawdziwej zimy?
Jeżeli po późnojesiennej aplikacji nadejdzie wyraźna zima, nawóz nie musi od razu intensywnie oddziaływać na roślinę.
Przy niskiej temperaturze procesy w glebie zwalniają, a składnik pozostaje swego rodzaju rezerwą, która może zostać wykorzystana po wznowieniu wegetacji.
Daje to rzepakowi dostęp do części azotu jeszcze zanim warunki pozwolą na pełne wykonanie nawożenia wiosennego.
Może mieć to znaczenie szczególnie wtedy, gdy początek wiosny okaże się suchy.
Nawóz znajdujący się już wcześniej w glebie może wtedy stanowić dodatkowy bufor żywieniowy.
Co z azotem w przypadku łagodnej zimy?
Coraz częściej można spotkać również inny przebieg pogody: zamiast stabilnej, mroźnej zimy pojawia się długi okres wilgotnej, stosunkowo łagodnej pogody.
Temperatury nie powodują całkowitego zatrzymania procesów biologicznych, występują niewielkie opady lub mżawki, a rośliny nie wchodzą w klasyczny, długotrwały spoczynek zimowy.
W takiej sytuacji część azotu zastosowanego późną jesienią może stopniowo stawać się dostępna jeszcze w okresie pomiędzy typową jesienią a początkiem wiosennej wegetacji.
Dlatego późną jesień warto rozpatrywać nie zawsze jako moment całkowitego zakończenia nawożenia, ale jako element przejścia pomiędzy dwoma okresami wegetacyjnymi.
Czy azot zastosowany późną jesienią zostanie wymyty?
Jednym z argumentów przeciwko późnemu nawożeniu jest ryzyko wymywania azotu w głąb profilu glebowego.
Skalę tego ryzyka należy jednak oceniać lokalnie.
Duże znaczenie mają:
- ilość opadów,
- typ gleby,
- aktualna wilgotność profilu,
- położenie pola,
- rozwój systemu korzeniowego rzepaku.
Dobrze rozwinięty rzepak posiada bardzo głęboki system korzeniowy. Korzeń palowy może penetrować profil na znaczną głębokość, dzięki czemu roślina jest w stanie korzystać ze składników znajdujących się znacznie poniżej powierzchni gleby.
W warunkach niedoboru wody w głębszych warstwach gleby potrzebne byłyby również bardzo duże ilości opadów, aby woda wraz ze składnikami szybko przemieściła się poza zasięg korzeni.
Dobrym przykładem jest intensywny opad wynoszący około 70 mm w ciągu ośmiu godzin. Nawet przy tak dużej ilości wody wyraźne uwilgotnienie może sięgać przede wszystkim do około 50 cm, natomiast w głębszych warstwach zmiana zachodzi znacznie wolniej.
Pokazuje to, że przemieszczanie wody w profilu glebowym nie zawsze odbywa się tak szybko, jak można byłoby sądzić na podstawie samej sumy opadu.
Nie zmienia to faktu, że każde pole należy oceniać indywidualnie. Stanowisko nisko położone i zagrożone nadmiarem wody wymaga innego podejścia niż gleba z wyraźnym deficytem wilgoci w głębszych warstwach.
Późnojesienne nawożenie jako bufor przed suchą wiosną
Jedną z najważniejszych zalet jesiennego przygotowania części azotu może być ograniczenie ryzyka związanego z suchym początkiem wiosny.
Samo wysianie nawozu wiosną nie oznacza jeszcze, że składnik natychmiast stanie się dostępny dla roślin.
Do jego przemieszczenia i wykorzystania potrzebna jest woda.
Jeżeli po ruszeniu wegetacji przez dłuższy czas nie pojawiają się opady, nawóz zastosowany dopiero wiosną może nie działać tak szybko, jak oczekuje rolnik.
W przypadku częściowej rezerwy przygotowanej wcześniej roślina może znaleźć się w korzystniejszej sytuacji.
Nie chodzi więc jedynie o całkowitą ilość azotu zastosowaną w sezonie, lecz również o termin jego podania i dostępność w odpowiednim momencie.
Dlaczego nie warto stosować całej dawki według jednego schematu?
Tradycyjny model nawożenia zakłada często zastosowanie bardzo dużej ilości azotu w stosunkowo krótkim czasie po rozpoczęciu wiosennej wegetacji.
Problem polega na tym, że roślina nie zawsze jest w stanie efektywnie wykorzystać jednorazowo tak dużą ilość składnika.
Jesienne rozłożenie części nawożenia może pozwolić lepiej dopasować dostępność azotu do rzeczywistych potrzeb rzepaku.
Zamiast później próbować nadrabiać deficyty wysokimi dawkami, można część nawożenia wykonać w momencie, kiedy roślina rzeczywiście buduje biomasę i system korzeniowy.
Strategia powinna więc opierać się nie tylko na pytaniu: „ile kilogramów azotu zastosować?”, ale również: kiedy roślina będzie tego azotu potrzebowała?
Dobrze odżywiony rzepak łatwiej prowadzić wiosną
Silna plantacja wchodząca w zimę pozwala zupełnie inaczej planować wiosenne prowadzenie rzepaku.
Rośliny powinny być odpowiednio rozbudowane, dobrze wybarwione i posiadać sprawny aparat asymilacyjny oraz rozwinięty system korzeniowy.
Dzięki temu po wznowieniu wegetacji celem nie jest ratowanie plantacji, ale kontynuowanie wcześniej rozpoczętego rozwoju.
W takiej sytuacji możliwe staje się również bardziej precyzyjne gospodarowanie nawozem.
Nie ma konieczności stosowania nadmiernie wysokich dawek tylko po to, aby próbować szybko nadrobić wcześniejsze niedobory.
Nie należy wyciągać wniosków po jednym sezonie
Każda zmiana technologii powinna być oceniana przez kilka sezonów.
Jeden rok może być wyjątkowo suchy, drugi wilgotny, a kolejny charakteryzować się długą i łagodną jesienią.
Dlatego pojedyncze doświadczenie nie daje jeszcze podstaw do jednoznacznego stwierdzenia, że określona strategia zawsze działa lub zawsze jest błędna.
Dobrym podejściem jest prowadzenie doświadczeń przez minimum trzy lata.
Pierwszy sezon pozwala zauważyć określone zjawisko.
Drugi pokazuje, czy efekt się powtarza.
Dopiero trzeci może dać podstawy do wyciągania bardziej wiarygodnych wniosków.
Takie podejście ma szczególne znaczenie w rolnictwie, gdzie pogoda potrafi całkowicie zmienić wyniki tej samej technologii pomiędzy kolejnymi sezonami.
Nawożenie rzepaku trzeba dostosowywać do zmieniającej się pogody
Najważniejszym elementem skutecznej strategii nawożenia nie jest ślepe kopiowanie konkretnej dawki czy daty.
Najważniejsza jest elastyczność.
Rozkład opadów, długość jesieni, przebieg zimy i początek wiosny potrafią znacząco różnić się pomiędzy kolejnymi latami.
Dlatego stałe trzymanie się jednego schematu nawożenia może zwiększać ryzyko.
Jeżeli jesień jest długa i ciepła, rzepak będzie wegetował dłużej, tworzył większą biomasę i pobierał więcej składników.
Jeżeli jesień zakończy się szybko, sytuacja będzie zupełnie inna.
Rolnik powinien więc obserwować nie tylko kalendarz, ale przede wszystkim:
- rozwój roślin,
- liczbę liści,
- wybarwienie plantacji,
- wilgotność gleby,
- prognozę opadów,
- temperaturę,
- lokalny przebieg wegetacji.
Jesienny azot nie zastępuje całej technologii prowadzenia rzepaku
Warto również podkreślić, że azot jest tylko jednym z elementów kompleksowego prowadzenia plantacji.
Sam nawóz azotowy nie rozwiąże problemów związanych z nieprawidłowym pH, niedoborem pozostałych składników, słabą strukturą gleby, uszkodzeniami systemu korzeniowego czy źle wykonaną ochroną.
Jednocześnie przy dobrze prowadzonej plantacji azot pozostaje jednym z podstawowych składników plonotwórczych.
Jeżeli wszystkie pozostałe elementy technologii funkcjonują prawidłowo, niedobór azotu może ograniczyć możliwość wykorzystania potencjału, który udało się wcześniej stworzyć.
Czy warto nawozić rzepak azotem jesienią?
Nie istnieje jedna dawka i jeden termin odpowiedni dla każdego gospodarstwa.
Jedno jest jednak pewne: całkowite pomijanie potrzeb azotowych rzepaku jesienią może być poważnym błędem, szczególnie w przypadku silnie rozwijających się plantacji i długiej, ciepłej jesieni.
Rzepak posiadający 10–12 liści zgromadził już znaczną ilość azotu w biomasie. Jeżeli jego dalszy rozwój ma przebiegać prawidłowo, składnik musi pochodzić z gleby, nawożenia organicznego, nawożenia startowego albo dodatkowej aplikacji mineralnej.
Dlatego najważniejsza jest obserwacja plantacji i świadome bilansowanie dostępnych źródeł azotu.
Pierwsza jesienna aplikacja może służyć zaspokojeniu aktualnych potrzeb intensywnie rosnących roślin. Druga, wykonana znacznie później i odpowiednią formą nawozu, może tworzyć bufor składnika na okres przejściowy i początek następnej wegetacji.
Nie oznacza to, że jeden schemat należy kopiować bez zmian na wszystkich stanowiskach.
Znacznie lepszym rozwiązaniem jest dopasowanie nawożenia do warunków konkretnego gospodarstwa i prowadzenie własnych obserwacji przez kilka kolejnych sezonów.
Podsumowanie – najważniejszy jest azot dostępny we właściwym czasie
W nawożeniu rzepaku ozimego nie chodzi wyłącznie o to, ile azotu zostanie zastosowane w ciągu całego sezonu.
Równie ważne jest to, kiedy ten azot znajdzie się w zasięgu systemu korzeniowego i kiedy roślina będzie mogła go wykorzystać.
Rzepak buduje znaczną część swojego potencjału już jesienią. Silne rośliny potrafią zgromadzić przed zimą duże ilości azotu, dlatego ich jesienne potrzeby pokarmowe nie powinny być bagatelizowane.
Jednocześnie nawożenie musi pozostawać elastyczne. Termin powinien zależeć od pogody, lokalizacji gospodarstwa, stanu gleby oraz kondycji plantacji.
Zamiast trzymać się jednego, powtarzanego przez lata schematu, warto obserwować rośliny i reagować na rzeczywiste warunki.
W przypadku rzepaku dużo łatwiej jest jesienią zbudować prawidłowo rozwiniętą plantację, niż wiosną próbować odzyskać potencjał, który został wcześniej utracony.